prof. dr hab. Anna Węgrzyniak | WSZOP - Katowice
strona główna » Uczelnia » Kadra WSZOP » prof. dr hab. Anna Węgrzyniak
a a a

prof. dr hab. Anna Węgrzyniak

Z prof. dr hab. Anną Węgrzyniak rozmawiała Aleksandra Rudnik.

– Profesor – to brzmi dumnie. Dlaczego zdecydowała się Pani na wybór akademickiej ścieżki kariery, jako polonista i wykładowca?

– Ja się nie decydowałam. Zdecydował przypadek. Poszłam na polonistykę, świadomie wybierając taki kierunek studiów, ponieważ od dziecka lubiłam czytać. Pisałam wierszyki, mając 12 lat napisałam Dytyramb na cześć nowonarodzonej siostrzyczki, bo byłam rodzinną literatką. Jak ktoś miał imieniny, czy były ważne wydarzenia, to układałam okolicznościowe wierszyki. W drugiej klasie trochę chorowałam, nie chodziłam przez cały rok do szkoły, właściwie zaliczyłam tę klasę szkoły podstawowej eksternistycznie. A co może robić mała chora dziewczynka? Siedzi w łóżku i czyta. Już jako ośmiolatka wiedziałam, że będę polonistką. Natomiast o tym, że zostałam na uczelni zdecydował mój Szef. Spodobała mu się moja praca magisterska, po obronie wziął mnie za rączkę i powiedział: ”Chodź dziecko, zostaniesz moją asystentką”. Naprawdę nie myślałam o pracy naukowej. O tym zdecydował mój wspaniały Szef, Profesor Ireneusz Opacki.

– Praca naukowa to ogromne wyzwanie. Co motywowało i wciąż motywuje Panią do działania?

– To zależy. Czasem motywuje mnie fajna grupa, z którą lubię pracować, czasem „złapie” mnie jakiś atrakcyjny temat. Albo wspólny temat badawczy, który – jak mówi młodzież – mnie ”podkręci”, albo jakieś moje prywatne odkrycie. Wtedy zajmuję się tym z radością. Ale nie wszystko robi się chętnie. Kiedy jeszcze pracowałam w Uniwersytecie Śląskim, prowadziłam zajęcia z tzw. „miszowcami” (MISH – Międzywydziałowe Studia Humanistyczne), to trafiali się znakomici ludzie, o szerokich horyzontach, tacy „wielobranżowi” – filozof, psycholog i literaturoznawca. Wymyślaliśmy sobie różne trudne tematy, musiałam się do tych zajęć solidnie przygotować i wiele uczyłam od tych studentów. Student dobry, ambitny bardzo mobilizuje do pracy, student słaby - niekoniecznie. Co mnie motywuje? – bardzo różne rzeczy. Pojawi się jakieś zjawisko na horyzoncie – może to być generacja, pismo, autor – warto się tym zająć. Nie ma prostych odpowiedzi, tak myślę.

– A z literatury ma Pani swoich ulubionych autorów?

– I tak, i nie. Zawsze pytają: „Co Pani lubi czytać? To zależy. Co innego lubiłam mając lat 20, a co innego lubię w tej chwili. Uważam, że jednym z najgenialniejszych poetów współczesnych, chociaż żył dawno, jest Leśmian. Faktycznie bardzo lubię Leśmiana, często myślę jego zdaniami, ale czytam go rzadko, bo przecież mam go w głowie. Pisałam o nim pracę magisterską, napisałam dwa teksty i dość, więcej się Leśmianem zajmować nie będę. Lubię Gombrowicza, Schulza, Mrożka, ale nie gardzę dobrą prozą realistyczną. Z polskich pisarzy współczesnych wybieram Myśliwskiego, Konwickiego, Stasiuka. Lubię prozę Magdaleny Tulli, nikt jej nie czyta, a mnie podoba się bardzo, ale ze studentami tego nie robię, bo za trudne i chyba młodych by znudziło. Lubię dobrą poezję. Kocham Szymborską, niezmiennie, cały czas, co nie znaczy, że ją ciągle czytam. Lubię dobrą eseistykę i prozę psychologiczno – filozoficzną. Lubię taką literaturę, która skłania do myślenia o problemach – moich czy też uniwersalnych. Nie przepadam za prozą obyczajową, bo tym zajmują się seriale. Lubię taką sztukę – literaturę, film, malarstwo – z którą można pogadać. Tekst kultury musi mnie skłaniać do wysiłku, nie dobrze jak wszystko zostaje podane na tacy, gotowe.

– Kulturoznawstwo we WSZOP ma niezwykle praktyczny charakter. Studenci mogą wybierać 3 dające szansę na pracę w zawodzie specjalizacje: PR, dziennikarstwo i komunikacja audiowizualna. Jak funkcjonuje się miłośniczce i znawczyni liryki i poezji Leśmiana w świecie mediów. Czy należy się przestrajać na nowe języki, nowe warunki funkcjonowania kultury?

– Odpowiadając na Pani pytanie, powiem eufemistycznie, że nie jestem entuzjastką nowych form komunikacji. Te maszyny ułatwiają życie, ale też uzależniają, kradną nasz czas, którego coraz mniej mamy dla siebie, na zadumę. Człowiek wraca do domu, zasiada przed komputerem i nie zauważa innych. Zdecydowanie mi ten świat nie odpowiada, bo dla mnie jest nieludzki i dlatego wiele nowości odrzucam. Wy jesteście wychowani w środowisku technologicznym, więc traktujecie je jak coś naturalnego. Wy oddychacie Siecią, chodzicie z „maszynką”, jak ja z psem, prawie nie rozstajecie się z komórką czy laptopem – coś na uszach, coś w kieszeni i to nieustanne przebieranie palcami. Ja natomiast chcę pomieszkać ze swoim psem w realu. Lubię książki, telefony, biesiady, więc świadomie odrzucam technopol, wirtual, e-booki. Na razie wolę pozostać anachroniczna, ale… nigdy nic nie widomo, może się przekonam. Szybko zmieniający się świat zmienia naszą percepcję, zmienia gusty i oczekiwania.

– A zmiany w kierunkach kulturoznawstwa?

– Ależ oczywiście, są one niezbędne. W naszej cywilizacji kultura tak zrosła się z technologią, że rozwód kultury z techniką jest niemożliwy. Produkcja i konsumpcja tak zdominowały nasz świat, że pojęcie „talent” czy „iskra boża” przechodzi do lamusa. Cały program ustawiono pod was – mieszkańców wieku XXI. Proszę zobaczyć jak mało jest literatury na specjalności „komunikacja audiowizualna”, że nie wspomnę o „reklamie i PR”. Szkoła zatrudnia najlepszych fachowców, dba o wasze przygotowanie do życia z nowymi mediami. Oczywiście – na ile to możliwe – jest tutaj miejsce dla tradycji, macie państwo filozofię, logikę, historię kultury, wiedzę o teatrze i muzyce, wiele elementów „tradycyjnego” kulturoznawstwa, jednak zdecydowanie przeważają nowości zorientowane na komunikację w cyfrowym świecie. Wszystkie trzy specjalności kulturoznawstwa są tak zaprogramowane, żeby nasi absolwenci umieli odpowiedzieć na wyzwania współczesności.

– Wiele słyszy się o kryzysie edukacji humanistycznej. Czy rzeczywiście mamy z nim do czynienia?

– Rzeczywiście. Uczę 40. rok i ze zgrozą zauważam równię pochyłą. Nie wiem, czy Pani mnie rozumie. Pracowałam 30 lat na polonistyce UŚ, w Zakładzie Teorii Literatury. Teoria literatury jest dyscypliną wiedzy ogólno humanistycznej, związanej z filozofią, socjologią, psychologią. To jeden z najtrudniejszych przedmiotów literaturoznawczych. Wymaga czytania trudnych tekstów teoretycznych, operowania pewnymi narzędziami i tak dalej. Ale kiedyś na te przedmioty było dużo godzin, teraz je okrojono, bo czas zabiera – i słusznie – wiedza o nowych mediach. Technologia mediów, multimedia, itp. Kończy się era Gutenberga, postępuje proces desymbolizacji, młodzież nie umie czytać. Nie o to chodzi, że w ogóle nie umie czytać. Czyta się SMS-y, blogi i proste komunikaty prasowe (np. w Internecie), ale jak czytać poezję czy teksty filozoficzne? Z tym jest coraz gorzej. W tej chwili młodzież po szkole jest tak nieprzygotowana do czytania, że ręce opadają. Nie brak jej inteligencji, rzecz w tym, że młodzi są inteligentni inaczej. Nie mają podstaw do czytania trudnych tekstów teoretycznych z zakresu teorii kultury, teorii socjologii. Właściwie wszystkie studia humanistyczne muszą mieć jakąś podbudowę metodologiczną, ale studenci na teorię się krzywią. Nie chcą czytać, nie lubią i nie potrafią.

– Mówiła Pani o czytaniu. A jak wygląda w tym momencie przekładanie tego na papier, czyli sztuka pisania prac, ich wypowiedzi?

– Uważam, że na wszystkich studiach humanistycznych trzeba uczyć młodzież pisania. Młodzież pisze różnie. Pisze źle, 70 % ma problemy z interpunkcją, 50 % ma problemy z ortografią, rozwinięta składnia też kuleje. Ponieważ stale SMS-ujecie, to straciliście umiejętność pisania. W szkole nie pisze się rozprawek, pisze się coraz mniej prac, więc młodzież musi źle pisać. Od paru lat zauważam, że najinteligentniejsi studenci, którzy są aktywni na zajęciach, mają coś do powiedzenia, też piszą fatalnie. Za tę nieumiejętność trzeba zatem winić system edukacji, albo … XXI wiek. Nie wiążę tego z brakiem inteligencji. Kultura obrazkowa sprawiła, że wasze pokolenie inaczej się komunikuje, ma inne perceptory. Dzisiaj student lepiej się wypowie przygotowując jakiś program, prezentację, ale jak napisze pracę pisemną, to idzie w ruch czerwony długopis. Różnie bywa, zdarzają się osoby dobrze piszące, ale coraz rzadziej. Kiedyś pisali wszyscy, teraz nie. Pisania trzeba uczyć. Mój kolega językoznawca nazywa to zjawisko wtórnym analfabetyzmem.

– Co mogłaby Pani powiedzieć młodemu człowiekowi, który pragnie podjąć studia humanistyczne w dzisiaj? Czy podjęcie takich studiów na WSZOP to dobry pomysł?

– Czy to był dobry wybór, okaże się za parę lat, kiedy odnajdziecie swoje miejsce na rynku pracy. Gdy patrzę na nasz rząd i słucham różnych ministrów, to wydaje mi się, że nikt tak inteligentnie nie potrafi bronić dobrych czy przegranych spraw, jak Michał Boni. Jest polonistą i kiedy wszyscy atakują ACTA, próbuje lawirować między szefem i demonstrantami. Myślę, że za parę lat absolwenci studiów humanistycznych, kulturoznawstwa, polonistyki czy innego typu specjalności, będą chętnie zatrudniani w różnych urzędach. W różnych zakładach pracy, gdzie potrzebny jest ktoś kto reprezentuje, negocjuje, mediuje, kto może nie ma wiedzy urzędniczej czy ekonomicznej, ale zawsze może być konsultantem. Na innych studiach retoryki nie uczą, więc ktoś kto umie pisać i dobrze, jasno, logicznie mówić, z pewnością znajdzie pracę. Właśnie dlatego, że ta zdolność zanika, studia humanistyczne dają wam szansę. Myślę, że studia kulturoznawcze to bardzo dobry wybór, ułatwiają poruszanie się w świecie, dają szansę na wejście do współczesnych salonów, jakie by te salony nie były, czasem trzeba czymś błysnąć. Tak to widzę.

– Dziękuję Pani Profesor za rozmowę.

(Katowice, kwiecień 2012 r.)

prof. zw. dr hab. Anna Węgrzyniak

Absolwentka Uniwersytetu Śląskiego Wydziału Filologicznego (1975 r.), doktor nauk humanistycznych - Uniwersytet Śląski (1984 r.), habilitacja w zakresie literaturoznawstwa (2000 r.). Autorka pięciu książek i ponad 100 artykułów, od 2006 roku zatrudniona we WSZOP, gdzie tworzyła kulturoznawstwo i kierowała Katedrą Kulturoznawstwa. Pracuje również w Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej, gdzie kieruje Katedrą Literatury i Kultury Polskiej. Jej specjalnością jest literaturoznawstwo zorientowane w stronę kulturoznawstwa, bada polską literaturę współczesną w kontekście przemian kultury. Kocha poezję, eseje i zwierzęta. Mieszka u stóp Beskidów, ale lubi duże miasta, tęskni za Śląskiem, jej serce mocno bije w Paryżu i w Katowicach.