Relacja studenta WSZOP z II Biegu Rzeźnika Ultra | WSZOP - Katowice
strona główna » aktualności » Relacja studenta WSZOP z II Biegu Rzeźnika Ultra
a a a

Relacja studenta WSZOP z II Biegu Rzeźnika Ultra

Po raz kolejny student WSZOP pokazał, że niemożliwe jest jednak do zrealizowania. Damian Wysocki, student II roku studiów magisterskich na kierunku Bezpieczeństwo wewnętrzne, w dniu 22 maja br. ukończył II Bieg Rzeźnika Ultra. Pokonał on dystans
100 km z czasem ogólnym 19:56:51!

Zapraszamy do zapoznania się z relacją Damiana Wysockiego z biegu.

Gratulujemy i życzymy realizacji kolejnych wyzwań!

„Podjąłęm decyzję, że ukończę Rzeźnika przed czterdziestką (dla niewtajemniczonych około 80 km biegu w Bieszczadach) więc, gdy pod koniec zeszłego roku ruszyły zapisy, szybko zapisałem się z kolegą Karolem w parze i jak można było się domyśleć, nie zostaliśmy wylosowani. Więc wpadliśmy na genialny pomysł!
Nie chcecie nas na Rzeźniku? Nie ma problemu, w takim razie ukończymy Ultra Rzeźnika. I w taki właśnie sposób... zapisaliśmy się.
Moja biegowa trenerka również nie została wylosowana, więc zapisaliśmy
ją na ultrasa, czyli ponad 100 km biegu.

Pełną parą zabraliśmy się do roboty. Od początku przygotowań obiecaliśmy sobie z Basią, że nie zostawimy się na trasie, no chyba, że ktoś ulegnie kontuzji.
Analizując zeszłorocznego Ultra Rzeźnika, na którego zapisało się 247 osób, a ukończyło tylko 17 zawodników, trzeba było porządnie się przygotować.
Ale przejdźmy do relacji z tegorocznego biegu.
Trasa zmieniona na dwa dni przed startem, zgłoszonych zawodników na +100 km - 412 osób, wystartowało 371, bieg ukończyło 228 zawodników, aż 143 nie ukończyło rywalizacji.
Start 22:00 Cisna
Mnóstwo osób na starcie, bijące bębny, muzyka, gwar, przed nami ponad 100 km walki, kilkanaście godzin
na nogach bez snu.

START !!!
Niekończąca się smuga czerwonych światełek przede mną oraz białych świateł za mną. MEGA WIDOK. Wdrapujemy się w nocy na Małe Jasło 1102, Jasło 1153, Feretacza 1102, Kurniów Beskid 1037, Płasza 1167, Dziurkowiec 1189, Paportna 1198, drugi punkt kontrolny teoretycznie 38,8 km, 48,9 km kolejny punkt kontrolny i przepak. Szybkie wyrzucenie niepotrzebnych rzeczy z plecaka, dopakowanie płynów, jedzenia i dalej w drogę. Kolejne góry do zdobycia: Kiczera 930, Czerenina 968, Falowa 968, Łapiennik 1069, Durna 979, Berdo 890, Woronikówka 836 i kolejny punkt kontrolny na 71 km. Na tym odcinku muszę się zatrzymać. To był
dla mnie i pewnie dla wielu osób najtrudniejszy odcinek drogi. Kilka wcześniejszych załamek ogarnąłem dosyć szybko, ale tu było bardzo ciężko. Mordercze wspinaczki po tylu kilometrach dały się we znaki i ten odcinek ukończyłem dzięki wsparciu biegnącej przede mną Basi (właściwie to uciekającej), żonie Małgosi, która bardzo często rozmawiała ze mną przez telefon oraz zakrojonej na szeroką skalę akcji wsparcia przez całą rodzinę, znajomych, kolegów, koleżanki i zawodników z Klubu. Blisko osiemdziesiąt osób dzwoniło, pisało SMS-y... wspierało naszą (moją) walkę.
DZIEKUJĘ WAM, JESTEŚCIE WSPANIALI!!!

Tego odcinka trasy nie ukończyło już mnóstwo zawodników.
Odcinek pomiędzy 71 km a 92 km pokonaliśmy z Basią dosyć sprawnie pomimo różnego rodzaju problemów: obolałych nóg, kolan, ramion, generalnie wszystkiego. Kolejny szczyty zostały zaliczone: Jaworne 992, Przełęcz Żebrak 816, Chryszczata 997.
Punkt kontrolny 92 km. Ogromne wsparcie udzielone przez wolontariuszy oraz doping kibiców bardzo podnoszący mnie i Basię na duchu.
Wolontariusze pomogli mi w zasadzie we wszystkim co było do zrobienia - wymyli bidony, uzupełnili płyny, zawiązali buta, poklepali po ramieniu.
Dalej były cztery przeprawy przez rzekę, około 10 km czystego asfaltu dzielącego nas od upragnionej mety.
Dla niewtajemniczonego osobnika, mało biegającego, delikatne wyjaśnienie, że w butach do biegów górskich bieganie po asfalcie to zabójstwo dla nóg. Swoją drogą trzeba przyznać, że organizator zadbał o to, żeby zamęczyć nasze nogi, w sumie ponad 30 km asfaltem podczas całego biegu... BIEGU GÓRSKIEGO.
Każdy kolejny kilometr zbliżał nas do finiszu, każdy pokonany metr poprawiał nam humory, wymuszał refleksję, nasuwał wnioski, czasem nawet wywoływał uśmiech na zmęczonych buziach.
I META!!!
104,5 km za nami,
19:56:51 h walki ze słabościami,
ponad 4500 m w górę i dół,
spalone prawie 18.000 kalorii,
prawie 40h bez snu...

DOKONALIŚMY NIEMOŻLIWEGO? POKONALIŚMY SWOJE SŁABOŚCI!!! :)“

Galeria zdjęć